Referendum, które pokazało nastroje, ale nie zmieniło władzy

0

Niska frekwencja przesądziła o wszystkim. Mimo wyraźnych nastrojów referendum w Sanoku nie przyniosło żadnych zmian.

sanok

Facebook/Urząd Miasta Sanoka

Wczoraj (16.11) w Sanoku odbyło się referendum dotyczące przedterminowego odwołania Rady Miasta. Choć większość głosujących jasno opowiedziała się za zmianami, zbyt niska frekwencja sprawiła, że wynik nie wywoła realnych skutków.

Mieszkańcy chcieli zmiany, ale próg był nie do przeskoczenia

W głosowaniu udział wzięło 3960 mieszkańców, z czego 3929 oddanych głosów uznano za ważne. Ponad 3700 osób wskazało odpowiedź popierającą odwołanie Rady Miasta Sanoka, co stanowi aż 94,2 procent wszystkich ważnych głosów. Wynik pokazuje jednoznaczny kierunek nastrojów – duża część aktywnych wyborców chciała zakończenia obecnej kadencji.

Problem w tym, że frekwencja zatrzymała się na poziomie 14,07 procent. To zdecydowanie mniej niż wymagane 30 procent, dlatego referendum mimo wyraźnej przewagi zwolenników zmian – nie mogło przynieść efektu prawnego.

Kilkumiesięczna kampania i tysiące podpisów

Inicjatorzy referendum działali od lipca, intensywnie nagłaśniając potrzebę głosowania. Ostatecznie udało im się zebrać ponad 2,9 tys. podpisów poparcia. Wśród osób wspierających akcję znalazły się również osoby współpracujące z burmistrzem Tomaszem Matuszewskim. Sam burmistrz od dłuższego czasu otwarcie krytykował Radę Miasta, wskazując jej decyzje jako źródło wielu trudności w codziennym funkcjonowaniu Sanoka.

Komentarze po wynikach referendum

.

fot. Facebook/Tomasz Matuszewski

Wynik referendum to jasny sygnał, że mieszkańcy oczekują współpracy i odpowiedzialnych decyzji. Teraz wchodzimy w kluczowy tydzień – jeśli Rada nie zabezpieczy 4,9 mln zł na program naprawczy, Sanok straci wsparcie i grozi nam wejście komisarza. Z mojej strony będzie pełna gotowość do rozmów, bo miasto potrzebuje stabilności i konkretnych działań” – napisał na Facebooku burmistrz Sanoka, Tomasz Matuszewski.

.

fot. Facebook/Sławomir Miklicz

Referendum okazało się nieważne. Przy 14-procentowej frekwencji kampania burmistrza nie przyniosła efektu. Sanok nadal mierzy się z poważnymi problemami finansowymi i potrzebuje realnych oszczędności, odpowiedzialnej polityki podatkowej oraz spójnej strategii rozwoju. Depopulacja, brak miejsc pracy i wątpliwości wokół projektu wodorowego pokazują, że fakty muszą wygrać z manipulacją” – podkreślili Demokraci Ziemi Sanockiej, środowisko przewodniczącego Rady Miasta Sławomira Miklicza.

Warto podkreślić, że obecne napięcia nie są przypadkowe. Tomasz Matuszewski i Sławomir Miklicz mierzyli się już ze sobą w zeszłorocznych wyborach samorządowych. Obaj dotarli do drugiej tury, a o zwycięstwie przesądziła niewielka różnica głosów. Matuszewski zdobył 5945 głosów, natomiast Miklicz 5773.

Od tamtego czasu relacje między burmistrzem a przewodniczącym rady pozostają trudne, a trwające miesiącami referendum stało się kolejną odsłoną ich politycznego konfliktu, który coraz mocniej dzieli lokalną scenę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *