Ostrovia odwraca losy meczu w Mielcu
Ostrovia odwróciła losy meczu w Mielcu dzięki znakomitej drugiej połowie. Stal postawiła się faworytom, ale seria ośmiu bramek gości przesądziła o wyniku.
fot. Facebook/ORLEN Superliga
Handball Stal Mielec długo stawiała opór faworyzowanej Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Po świetnej pierwszej połowie gospodarze prowadzili, jednak po przerwie trzecia drużyna poprzedniego sezonu Orlen Superligi całkowicie przejęła kontrolę i pewnie wygrała 28:21.
Emocjonujący początek i obiecująca gra Stali
Kibice w Mielcu kolejny raz otrzymali widowisko pełne emocji. Spotkania rozgrywane w Hali MOSiR w tym sezonie regularnie dostarczają dramatycznych zwrotów akcji, a pierwsza połowa meczu z Ostrovią zapowiadała się jako kolejny thriller.
Drużyna Roberta Lisa rozpoczęła bardzo pewnie. Solidna defensywa, skuteczny atak i świetne tempo gry pozwalały narzucić własne warunki. Po trafieniu Rotema Segala w 15. minucie Stal prowadziła już 7:4, co potwierdzało znakomitą dyspozycję mielczan.
Ostrovia wróciła do gry przed przerwą
Zespół z Ostrowa, łączący ligowe występy z rywalizacją w Lidze Europejskiej, potrzebował czasu, by wejść na swoje tempo, ale im bliżej końca pierwszej połowy, tym bardziej dominował. Seria trzech trafień pozwoliła doprowadzić do wyrównania 12:12.
Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. Bramka Marcina Głuszczenki ustaliła wynik do przerwy na 13:12 dla Stali i dawała nadzieję na niespodziankę.
Druga połowa była pod dyktando faworytów
Po zmianie stron obraz gry zmienił się diametralnie. Mielczanom wystarczyło sił jedynie na pierwsze minuty, w których rezultat nadal pozostawał bliski remisu. Przełom przyszedł w 38. minucie, kiedy Stal wpadła w dramatyczny, dziewięciominutowy okres bez zdobyczy bramkowej.
Ostrovia wykorzystała słabość rywali do maksimum. Podopieczni Kima Rasmussena zdobyli w tym czasie osiem kolejnych goli, odskakując na bezpieczną przewagę. W 46. minucie prowadzili już 24:16, praktycznie rozstrzygając losy spotkania.
Pewne zwycięstwo gości
Mimo ambitnej końcówki Stali, gospodarze nie byli w stanie zniwelować strat. Ostatnie trafienie zanotował Rotem Segal, jednak przy wyniku 21:28 nie miało ono już wpływu na końcowy obraz rywalizacji. Ostrovia potwierdziła swoją jakość, a Stal mimo porażki ponownie dostarczyła swoim kibicom wiele emocji.